Food & Wine – Euro Gastro w Warszawie

samo dobro
samo dobro

Dziś ostatnia szansa dla tych z Was, którzy nie mieli jeszcze czasu, okazji czy możliwości odwiedzenia tej ciekawej imprezy, która po raz kolejny odbywa się w stolicy. Impreza obchodzi swój okrągły jubileusz. Pierwsze targi odbyły się bowiem 20 lat temu na Torwarze. Tym razem miejscem spotkań setek wystawców krajowych i zagranicznych oraz odwiedzających gości było centrum wystawiennicze na ul. Marsa. Lokalizacja niestety nie najlepsza. Szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że na miejscu dotychczasowego parkingu powstaje obecnie centrum handlowe. W związku z tym parkingi dla zwiedzających są wszędzie, a głównie na okalających halę targową trawnikach (!). Do tego dochodzą gigantyczne korki związane z budową. Minusem jest również wysoki koszt wejściówki (60 zł za 1 dzień, 30 po rejestracji on line). Na tym koniec niedogodności. Po ich przebrnięciu jest już tylko lepiej. Waszym oczom ukazuje się bowiem nieprzebrana ilość międzynarodowych stoisk. Uwagę zwracają też piękne hostessy:-). Hala podzielona jest na 2 główne strefy. Jedna koncentruje w sobie stoiska głównie związane z żywnością i dodatkami do niej, napojami, opakowaniami natomiast w drugiej zobaczyć można przede wszystkim wyposażenie dla gastronomii. Moim celem było przede wszystkim przekonanie się, czy impreza skupia również winiarzy. Po wejściu natknąłem się na polskiego producenta staropolskich nalewek. Ciepło, ciepło…szukałem więc dalej. Kolejne było niewielkie stoisko z regionalnym winem z Portugalii. Niewielki wybór ale wina w Polsce dotychczas nie prezentowane. Szukam dalej. Po pokonaniu kilku ciasnych alejek i otarciu się o setki gości trafiłem na starego znajomego Luisa Sobrala.

Luis Sobral
Luis Sobral

Jak zawsze energiczny i bezpośredni Portugalczyk powitał mnie serdecznym poklepaniem po ramieniu i „niedźwiedziem”:-). Obecni Luis reprezentuje firmę Winetellers, która promuje oczywiście wina z Portugalii a wśród nich świeże i orzeźwiające wina musujące produkowane metodą traditionale. No i wreszcie jest to czego najbardziej szukałem! Stoisko z winami z Toskanii! Jestem w domu:-)….W dodatku okazało się, że gospodynią na nim jest moja „stara” znajoma, Beata Zdyb, Polka, która kilkanaście lat temu wyjechała do Włoch i na stałe zadomowiła się w Toskanii. Sommelier, doskonała znawczyni wina, otwarta i ciekawa osoba, która często przyjeżdża do Polski aby dzielić się swoją pasją. Tym bardziej ucieszyła mnie wiadomość, że dosłownie kilka miesięcy temu Beata otworzyła swoją wymarzoną enotekę w Chianciamo Terme, kilkadziesiąt metrów od domu, w którym obecnie mieszka. Ten niewielki ale uroczy i bardzo stylowy lokal urządzony w nowoczesnym stylu oprócz sklepu z winem mieści również niewielką salę degustacyjną oraz miejsce pracy Beaty. No i wino!. Przecież po to tu dziś przyjechałem. Jak zwykle w ofercie Beaty królują przede wszystkim toskańczyki Na próżno jednak szukać między nimi popularnych i znanych marek. Promuje ona przede wszystkim małe winnice mniej znanych producentów. I to jest właśnie urok tego regionu!

Beata (z prawej)
Beata (z prawej)

Oprócz Toskanii z wieloma przedstawicielami jej różnych regionów w tym nadmorskiej Maremmy znaleźć możecie na stoisku wina z Marche, Veneto, Puglii czy Piemontu. Szkoda, że można tylko degustować a nie kupować;-). Wszystkich zainteresowanych zapraszam do odwiedzenia enoteki u źródła, czyli w Chianciamo Terme. Atutem jest również to, że kupując możecie zasięgnąć rady gospodyni w ojczystym naszym słowiańskim języku. No cóż, pora wracać.

wszystko świeżutkie
wszystko świeżutkie

Po drodze do wyjścia, którą pokonałem slalomem omiotłem swoim wzrokiem stoiska z serami, włoskimi długo dojrzewającymi wędlinami  świeżutkimi owocami morza. Na koniec przyjemny widok dla fanów destylatów. Oto zdjęcie stoiska przy wyjściu:-).

wiadomo co;-)
wiadomo co;-)

Salute!

UdostępnijShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Komentarze